sobota, 18 marca 2017

9 powodów przez które NIE jestem psiarzem

Ostatnio zdarzało mi się wpadać na wpisy "X rzeczy które zrozumie tylko psiarz", "Y powodów dla których jestem psiarzem", etc... Czytając te notki dochodziłam tylko do jednego wniosku - nie rozumiem psiarzy i raczej nim nie jestem. Dlaczego, zapytasz? Tak więc oto przedstawiam 9 powodów przez które psiarzem się nie mogę nazywać! Zaczynajmy:
✗✗✗
 1. Psia sierść w jedzeniu mi przeszkadza - nie ma nic gorszego niż sierść, która jest dosłownie wszędzie. Czas wylinki to mój znielubiany okres w roku. Nie zjadam również sierści moich psów i raczej widok jej w mojej herbacie czy posiłku nie jest mi obojętny.
✗✗✗
2. Nie trenuję codziennie z psami - szok, nie? Ponoć tak się da. Wyjść na spacer bez smaków w kieszeni i zabawek... Moje psy to nie roboty do popisywania się nimi.
✗✗✗
3. Moje psy nie mają pierdyliarda obroży, zabawek i innych zbędnych bajerów - jestem osobą dość praktyczną, nie lubię wydawać pieniędzy w błoto, bo jakaś zabawka jest modna w tym sezonie czy by po prostu była zbędnym zapychaczem w półce, bo i tak ograniczam się wiecznie do jednego zestawu treningowego. Miliard obroży, smyczy czy szelek? Taa...
✗✗✗
4. Nie wydaję całego kieszonkowego na psy - wiecie, dorosłe życie i te sprawy... Mam ograniczony budżet.
✗✗✗
5. Nie kupiłam swojej lustrzanki ze względu na psy (a gdzieś czytałam, że to się łączy), kupiłam ją, bo zawsze marzył mi się lepszy sprzęt.
✗✗✗
6. Nie uczłowieczam swoich psów - nie są to moje kochające dzieci, raczej rozumiem większość psich zachowań i nie dopisuję do nich jakiś większych ideologii.
✗✗✗
 7. Wyobrażam sobie wyjechać na wakacje bez swoich kundliszonów - ba, nawet marzy mi zakopać na jakiś tydzień czy dwa w jakimś bunkrze... sama.
✗✗✗
8. Nie dogaduję się zbyt dobrze z psiarzami, tak więc nie zawdzięczam moim psom licznych kontaktów.
✗✗✗
9. Moje życie to nie tylko moje psy, o ile są ważną częścią mojego życia to nie są całym moim życiem.

Dziękuję i pozdro z podłogi!

Obserwatorzy